piątek, 23 stycznia 2015

Zaczynamy walkę | Wizyta u trychologa

Jestem już po wizycie u trychologa.
Pani Małgorzata Garlacz - trycholog i kosmetolog ma swój gabinet na ul. Św. Krzyża 19/8 w Krakowie.

Na wizytę umówiłam się ze względu na promocję, która trwała do końca stycznia - cześć ceny była dofinansowywana z programu "Zdrowe Włosy".

Z przebiegu wizyty jestem bardzo zadowolona. Niestety nie posiadam żadnych zdjęć  :( Pani trycholog jest bardzo profesjonalną osobą, czułam się dobrze podczas wizyty, zadawałam mnóstwo pytań a Pani ze spokojem i wyczerpująco mi na nie odpowiadała. Naprawdę mogę szczerze polecić gabinet :)

Przejdźmy do konkretów.
Dowiedziałam się wiele przydatnych informacji. Najważniejsze jest to, że nie mam łojotokowego zapalenia skóry, tylko po prostu silny łojotok. 

Silny łojotok spowodowany zaczopowaniem mieszków włosowych.
Wypadanie włosów może mieć związek z odstawieniem tabletek antykoncepcyjnych.
Zmikronizowane włosy przez stres.


Zalecenia :

  •         Wizyta u endokrynologa (tarczyca, androgeny)
  •          Oczyszczanie skalpu peelingiem enzymatycznym (ziarnisty w moim przypadku może bardziej zaszkodzić niż pomóc) – nie używać peelingu cukrowego (drożdżaki lubią cukier)
  •          Zalecany peeling – LOTION OCZYSZCZAJĄCY MonRin – stosowany przed myciem 2x w tygodniu, pozostawić 15-20 minut
monrin.info
  •         Nie masować skóry głowy
  •         Zalecany szampon – SZAMPON PRZECIWŁOJOTOKOWY Dixidox 1.1 (konieczne po nim użycie odżywki)

  •          Na wypadanie włosów ampułki Dixidox de luxe LOTION FORTE 3.4 – stosowane codziennie po myciu
  •         W moim przypadku nie jest wskazane używanie Darsonvala, może zaszkodzić
  •          Następna wizyta za ok.3 miesiące
      Nie jest tak źle, myślałam że będzie gorzej. Jak na razie zastanawiam się nad kupnem tych kosmetyków, gdyż do najtańszych one nie należą. Zawiedziona jestem jedynie faktem, że nie mogę używać Darsonvala. Miałam w planie go kupić, naczytałam się wiele pozytywnych opinii, jednak wolę nie ryzykować skoro Pani trycholog uważa, że może mi to zaszkodzić niż pomóc. 

      Wstawiam zdjęcia wykonane mikrokamerą





Tak więc teraz jeszcze muszę umówić się do endokrynologa i zacząć walkę. 

Pozdrawiam


wtorek, 20 stycznia 2015

Aktualizacja styczeń 2015 | Mydło cedrowe - ulubieńcem było, ale...

Witajcie!

Na wstępie chciałabym Was przeprosić za to, że nie piszę zbyt regularnie. Właściwie to od dłuższego czasu w ogólnie nie piszę - jest to spowodowane różnymi prywatnymi sprawami. Gdy zakładałam blog, myślałam o nim jako o dzienniku, w którym będę mogła zapisywać co się dzieje z moimi włosami, jakich produktów używam, jak się zmieniają itp. Nie sądziłam, że ktoś te wypociny będzie chciał czytać :) Na moim blogu nie ma zbyt wiele przydatnych informacji czy nowinek włosowych, uważam że jest już bardzo dużo miejsc w sieci gdzie takie informacje można znaleźć. Dlatego też przeważają tu aktualizacje i recenzje - jest to po prostu wygodniejsze dla mnie, taki osobisty informator :) Ale jeżeli komuś przydaje się to co piszę to bardzo się z tego powodu cieszę :)

Ostatni wpis pojawił się we wrześniu - niecałe pół roku temu. Ogólnie rzecz biorąc byłam bardzo zadowolona ze stanu swoich włosów po wakacjach. Niestety nie mogę powiedzieć tego teraz.
Moje włosy zaczęły okropnie wypadać... już nie mam sił do tego. Pojawiły się prześwity, szczególnie na grzywce. Po przejechaniu ręką po włosach na długości jednorazowo w dłoni mam ok.10 włosów.
Oprócz wypadania - wzmożone przetłuszczanie :( 

I w tym właśnie momencie powinna pojawić się recenzja mojego ulubieńca nad ulubieńcami - Mydła cedrowego Babuszki Agafii. Używałam go praktycznie non stop od maja 2014r. Było po prostu idealne. Ale niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy.

Dlaczego to mydło było moim ulubieńcem ?
  1. Bardzo delikatne dla mojego skalpu przy jednoczesnym dobrym oczyszczaniu
  2. Opóźniało przetłuszczanie włosów - o tak, mogłam myć włosy co 2 dzień a nie codziennie. Pod tym względem to mydło wygrało wszystko :D
  3. Włosy po użyciu bardzo miękkie,  nie trzeba było nakładać po nim odżywki (czytałam u niektórych osób, że pozostawiało taki mydlany osad, u mnie to nie występowało)
  4. Niesamowicie wydajne! Wystarcza naprawdę mała ilość, aby dokładnie umyć skórę głowy, bardzo dobrze się pieni.
  5. Zapach - może nie pachnie ekskluzywnymi perfumami, ale na pewno nie odrzuca. Jednym się podoba, innym nie. Mi osobiście nie przeszkadza - jest taki świeży.
  6. Cena - regularna ok.18zł, na promocji można złapać nawet za dyszkę. Myślę że jest to super opcja.
  7. Praktyczne - i do mycia włosów, do ciała oraz do twarzy. Wiele razy zmywałam nim makijaż, a skóra na twarzy była po nim ukojona i czysta.
  8. Dostępność - najczęściej zaopatrywałam się w niego w Drogerii Jasmin na ul. Długiej w Krakowie.
  9. Wad nie zanotowałam :) 

   Tak jak wspomniałam, wszystko co dobre kiedyś się kończy i nie mam tu na myśli tego, że skończyło mi się i nie mam kasy na nowe :D ale w tym momencie to mydełko nie robi z moimi włosami nic :( I piszę to z wielkim bólem serca, ponieważ miałam zamiar kupować go aż po kres mojego życia hehe.
Wiem jedno - na pewno nie jest to spowodowane tym, że skalp się do niego przyzwyczaił. Ale o tym za chwilę.

I teraz następuje aktualizacja moich włosiąt i opis tego co się zmieniło.


    Jeżeli chodzi o długość, nie mogę się przyczepić , bo jest dobrze, a nawet rzekła bym bardzo dobrze! Końcówki również w nie najgorszym stanie. 
Szczerze mówiąc od września nie zwracałam większej uwagi na przyrost - zajęłam się problemami ze skalpem. 

     A mój skalp zaczął żyć własnym życiem... O ile z przetłuszczaniem i wypadaniem zmagałam się zawsze, to teraz mogę stwierdzić, że jest istne apogeum.
Włosy zaraz po umyciu jakieś takie nijakie przy czubku, jakby nie domyte, tłuste już po ok. 5 godzinach od mycia. Mydło cedrowe nie dawało na to rady :( 
Kolejnym problemem jest swędzenie skóry głowy i takie małe strupki, które niestety ale drapiąc rozdrapuję. Wiem o tym, żeby nie drapać, ale uwierzcie mi, czasami jest to silniejsze. Oprócz tego pojawił się biały nalot pod paznokciami przy wspomnianym drapaniu. 
Aha no i wypadanie tak nasilone, że zatykam odpływ w brodziku, co nigdy mi się nie zdarzało,

     Zaczęłam buszować, o co tu tutaj chodzi.
I znalazłam... ŁOJOTOKOWE ZAPALENIE SKÓRY GŁOWY. Oczywiście przez nikogo jeszcze nie zdiagnozowane u mnie. Ale wszystkie objawy się zgadzają. W ten czwartek tj. 22 stycznia mam wizytę u trychologa, więc wszystkiego się dowiem. Nie omieszkam podzielić się z Wami wrażeniami z wizyty i diagnozą.

    Zastanawiałam się co tak nagle mogło spowodować takie pogorszenie skalpu. Biorę pod uwagę dwie rzeczy - albo był to Capitavit, być może zbyt mocna wcierka jak na moją skórę, albo odstawienie tabletek antykoncepcyjnych (przestałam zażywać od sierpnia).  

Jak narazie moimi "guru" są blogi (kolejność przypadkowa) :
Czekam niecierpliwie na wizytę u trychologa.



wtorek, 9 września 2014

Podsumowanie sierpnia / Capitavit / włosy na wakacjach :)


Zdjęcie zrobiłam gdzieś na początku sierpnia, po zakończeniu kuracji Capitavitem. Jeśli chodzi o tą wcierkę to mam nieco mieszane uczucia. Centymetr pokazuje 61cm , w czerwcu było 58cm, w lipcu fryzjerka podcieła dosłownie 1cm. Tak więc przyrost 3-4cm od czerwca nie bardzo mnie satysfakcjonuje, powiem szczerze, liczyłam na więcej ;)

Jeśli chodzi o samą wcierkę - wątpię czy jeszcze kiedykolwiek ją kupię. Capitavit jest w postaci brązowej wody, bardzo śmierdzącej. Nie mam jakoś problemów z używaniem śmierdzących kosmetyków, lecz ten zapach bije wszystko na głowę. Każde użycie było dla mnie katorgą.
Druga sprawa to alkohol w składzie. Starałam się, aby wcierka nie kapała mi na włosy, lecz zawsze jakieś kropelki spadały. Na opakowaniu napisane jest, że z powodzeniem można używać na całe włosy, ale każda włosomaniaczka wie jak może się skończyć używanie kosmetyków z alkoholem na długość włosów :) Capitavit jest dość mocną wcierką, po 2 tygodniach zauważyłam przesuszenie skalpu, lecz z wytrwałością stosowałam dalej. Poniżej wklejam skład.

Ethanol, Aqua, Isopropyl Alcohol, Calendula officinalis, Acorus calamus, Urtica dioica, Arctium lappa, Equisetum arvense, Humulus lupulus, Linseed Acid (Vitamin F).

Moje odczucia są nienajlepsze, możliwe że na mniej wrażliwym skalpie wcierka zadziałałaby lepiej :)


Wrzucam jeszcze parę wakacyjnych zdjęć włosów. Włosy nie były na nich rozczesywane, ani stylizowane.



Pozdrawiam


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Niedziela dla włosów (1)

Postanowiłam dołączyć do grona dziewczyn, które biorą udział w akcji "Niedziela dla włosów". Jednak już teraz mogę powiedzieć, że u mnie będzie to różnie wychodziło, gdyż jestem tak zabieganą osobą, że po prostu nie mam czasu czasami na nic :) I właśnie dlatego moja pierwsza niedziela dla włosów zaczęła się w niedzielę rano a skończyła w poniedziałek czyli dziś.


Zaczęłam w niedzielę rano od peelingu skóry głowy - dwie łyżki białego cukru zmieszałam z szamponem cedrowym Planeta Organica. Taki peeling wykonuję średnio 2 razy w miesiącu. Czuję wtedy że skalp jest bardzo dobrze oczyszczony i przygotowany do lepszego wchłaniania wcierek. Peeling zawsze wykonuję z głową pochyloną w dół, łatwiej mi wtedy dotrzeć palcami w każde miejsce na głowie. Po spłukaniu peelingu myję jeszcze raz skórę głowy, najczęściej delikatnym szamponem Babydream.

Następnie nałożyłam na włosy od ucha w dół maskę Kallos Latte na około 10 minut. Spłukałam, do rozczesania włosów zawsze używam odżywki Gliss Kur Oil Nutritive, więc tak też było w tym przypadku. Pozwoliłam włosom wyschnąć.

W niedzielę wieczorem wtarłam w skalp moje nowe serum aktywne 7 ziół a na resztę włosów nałożyłam olejek różany, który dostałam od siostry jak była na wakacjach w Bułgarii. Olejek ma w składzie parafinę, lecz nie robi to krzywdy moim włosom, wręcz przeciwnie - uważam ze moje włosy lepiej wyglądają po olejkach na bazie parafiny. I tak poszłam spać :)

Dziś rano skórę głowy umyłam mydłem cedrowym Bania Agafii, a długość szamponem Babydream aby zmyć olejek. Później wylądowała odżwyka Timotei Złociste Refleksy oraz standardowo odżywka Gliss Kur do rozczesywania.

Po tych wszystkich zabiegach włosy wyglądają tak


Pozdrawiam !

PS: Jutro postaram się wrzucić efekty pracy z Capitavitem :)


piątek, 8 sierpnia 2014

Zakupowe nowości


Wchodząc do drogerii Jasmin na ulicy Długiej w Krakowie... można naprawdę dostać oczopląsu :D
Tam jest po prostu wszystko - raj dla włosomaniaczek. Nie mówiąc już o licznych promocjach i o tym, że co chwile do sklepu trafiają nowe marki. Hm...mój portfel ma dość.

1. Miodowe mydło do włosów i ciała Bania Agafii - ciekawa jestem czy okaże się również moim hitem tak jak jego wersja cedrowa. 18zł

2. Aktywne serum ziołowe na porost włosów 7 ziół - póki co odstawiam Capitavit i biorę się za to serum. Pachnie pięknie, nie to co ten śmierdziel Capitavit :D . 18zł

3. Long 4 lashes - chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Biorę się ostro do kuracji, moje rzęsy nie są już takie jak kiedyś :( . W promocji zapłaciłam 48zł, cena standardowa dochodzi nawet do 80zł.

4. Seche Vite top coat - szukałam jakiegoś dobrego utwardzacza, a ten miał dość sporo pozytywnych recenzji. Mała wersja 6,50zł , duża ok.25zł.

5. Lakier Paese silk nr 362 - przepiękny nudziak, który od pierwszego wejrzenia skradł moje serce!


A tak wyglądają moje włosy po wizycie u fryzjera :)
Pozdrawiam !



poniedziałek, 30 czerwca 2014

Podsumowanie czerwca



Kolejny miesiąc minął jak z bicza strzelił, czas więc na podsumowanie.
Jestem bardzo zadowolona ze stanu moich włosów, aczkolwiek przydałoby się minimalne podcięcie końcówek. Po za tym włosy są zdyscyplinowane i zdarzył mi się tylko jeden Bad Hair Day :)

Kolejną informacją, którą chcę się z Wami podzielić w moim podsumowaniu jest zdanie matury! Oczekiwanie na wyniki było mega frustrujące ale na szczęście już po wszystkiemu. Nareszcie należy się wymarzony odpoczynek.

Tak prezentują się włoski

Hit miesiąca : Cedrowe mydło Babci Agafii  (recenzja wkrótce)
Plany na następny miesiąc :
  • nowa wcierka - Capitavit
  • picie skrzypokrzywy
  • podcięcie włosów


PODPIS

czwartek, 5 czerwca 2014

Rozjaśnianie włosów bez rozjaśniacza / powrót do naturalnego koloru

Witajcie!

Tak jak obiecałam w poprzednim poście, dziś opiszę Wam sposoby, które pomogły mi zejść z ciemnego koloru włosów do swojego naturalnego i delikatne rozjaśnienie. 

Z pozbyciem się farby walczyłam od stycznia. Pierwszym moim krokiem było użycie henny cassi khadi. Efekty były znikome, włosy jedynie nabrały blasku ale kolor pozostał nienaruszony. Hennę rozrobiłam z sokiem z 3 cytryn dzień wcześniej, a na włosach trzymałam około 4 godzin

drogeria-lily.pl
.

Kolejnym moim krokiem było robienie domowych maseczek.
Prym wiodła maska bananowa, którą podpatrzyłam na blogu Idalii. Przepis bajecznie prosty:
  • dojrzały banan
  • miód
  • cytryna
  • jakaś odżywka
Jednego dojrzałego banana należy bardzo dokładnie rozblendować. Nawet najmniejszych kawałeczków banana jest bardzo trudno pozbyć się z włosów. Następnie dodajemy łyżkę miodu, sok z jednej cytryny oraz jakąkolwiek odżywkę. W moim przypadku była to maska Biovax naturalne oleje. Tak przygotowaną maskę nakładałam różnie, raz przed myciem, raz po myciu, to już obojętne. Najważniejsze aby maska była na włosach dość długo. Ja trzymałam ją nieraz i 3 godziny. Maskę nakładałam raz w tygodniu. 

Następnym krokiem było kupienie szamponu, który w składzie zawierał by rumianek. Wybór padł na szampon Yves Rocher do włosów blond.Jest to szampon oczyszczający, ja myłam nim głowę co drugi dzień. Włosy po nim były lekko odbite u nasady lecz był to efekt tylko na 2 godziny. Ogólnie przyjemny szampon, troszkę przeszkadzał mi jego zapach, był dość chemiczny.
yves-rocher.pl


Nadszedł czas na maskę, na którą bardzo długo polowałam. Była to maska Seri Natural Line miodowa.Stosowałam ją solo albo tuningowałam z bananem i cytryną. Maska ma przepiękny zapach. Wygładza włosy, ale u mnie stosowana zbyt często puszyła końcówki. Moje włosy po niej bardzo długo schły.

hebe.pl


Ostatni produkt to cytrynowy olejek eteryczny. Kilka kropel dodawałam do szamponu lub robiłam płukanki. Włosy umyte szamponem z dodatkiem tego olejku były dłużej świeże, a skóra głowy wydawała się bardziej czystsza. Płukanki robiłam od czasu do czasu, jak mi się przypomniało.
pupus.pl

To już wszystkie metody które stosowałam, dajcie znać czy post Wam pomógł albo czy też stosowałyście którąś z nich :) Pozdrawiam !